Hamulec bezpieczenstwa
Oglądasz wersję archiwalną wątku "Hamulec bezpieczenstwa" z forum pl.misc.kolej
hmiel
W Piatek jechalem Portowcem do Warszawy i bylem swiadkiem nastepujacego
zdarzenia:
Jakis pijaczek w Lowiczu pociagnal za hamulec bezpieczenstwa i uciekl do
domu. Wczesniej w Kutnie widzialem jak wysiadal z Chelmianina i szybko
wskoczyl do Portowca. Musial biedaczek przespac swoja stacje.
Dorota B.

W Piatek jechalem Portowcem do Warszawy i bylem swiadkiem nastepujacego
zdarzenia:
Jakis pijaczek w Lowiczu pociagnal za hamulec bezpieczenstwa i uciekl do
domu. Wczesniej w Kutnie widzialem jak wysiadal z Chelmianina i szybko
wskoczyl do Portowca. Musial biedaczek przespac swoja stacje.

      Ależ nie! Biedakami była drużyna, która po dupku musiała hamulec


założyć!
                                               Pzdr. Dorota

hmiel

|       Ależ nie! Biedakami była drużyna, która po dupku musiała hamulec
założyć!


Masz racje. Uwijali sie az milo - postok trwal max. 10 minut.

Michał Mraczek

| W Piatek jechalem Portowcem do Warszawy i bylem swiadkiem nastepujacego
| zdarzenia:
| Jakis pijaczek w Lowiczu pociagnal za hamulec bezpieczenstwa i uciekl do
| domu. Wczesniej w Kutnie widzialem jak wysiadal z Chelmianina i szybko
| wskoczyl do Portowca. Musial biedaczek przespac swoja stacje.


Ciekawe czy owy pijaczek mial bilet i dopłatę do pociągu EX ? Nie chciałbym
być nauczycielem, ale drużyna konduktorska widząc "pijaczka" wsiadającego
do pociagu powinna zaraz po odjeździe sprawdzić mu bilet...

pozdrawiam
Michał Mraczek
Miłośnik Pociągów Kwalifikowanych

Marcin Bohosiewicz

W Piatek jechalem Portowcem do Warszawy i bylem swiadkiem nastepujacego
zdarzenia:
Jakis pijaczek w Lowiczu pociagnal za hamulec bezpieczenstwa i uciekl do
domu. Wczesniej w Kutnie widzialem jak wysiadal z Chelmianina i szybko
wskoczyl do Portowca. Musial biedaczek przespac swoja stacje.


A gdyby byly EU11 to by to takie proste nie bylo...
Lokomotywa ta ma takie urzadzenie ze w momencie uruchomienia hamulca
bezpieczenstwa to maszynista podejmuje decyzje czy pociag ma sie od
razu zatrzymac. Jesli tak - pociag hamuje, jesli nie (np w tunelu,
na moscie, estakadzie itp.) moze wlaczyc "pompowanie" tak, by dojechac
i zatrzymac sie w bezpiecznym miejscu.

Poniewaz zerwanie hamulca powoduje rozszczelnienie przewodu glownego,
cala ta nowosc polega na wtlaczaniu pelna moca powietrza ze sprezarek
w przewod glowny, tak by hamulce nie zadzialaly.

M.

PS. Informacja pochodzi z DTR EU11 ktora mialem jakis czas temu okazje
miec w rekach i czytac, ladny sprzet te EU11.:)

MM

A gdyby byly EU11 to by to takie proste nie bylo...
Lokomotywa ta ma takie urzadzenie ze w momencie uruchomienia hamulca
bezpieczenstwa to maszynista podejmuje decyzje czy pociag ma sie od
razu zatrzymac. Jesli tak - pociag hamuje, jesli nie (np w tunelu,
na moscie, estakadzie itp.) moze wlaczyc "pompowanie" tak, by dojechac
i zatrzymac sie w bezpiecznym miejscu.


.........
To tylko twoja swobodna interpretacja.
Maszynista po zauważeniu (odczuciu) spadku ciśnienia w przewodzie głównym ma
obowiązek wdrożyć hamowanie nagłe.
Tak mówią obowiązujące przepisy. I słusznie.
Nie wyobrażam sobie aby ciągnąć wykolejone wagony podtrzymując ciśnienie w
przewodzie głównym.
Pozdrawiam
MM

Tomasz Domanski

| A gdyby byly EU11 to by to takie proste nie bylo...
| Lokomotywa ta ma takie urzadzenie ze w momencie uruchomienia hamulca
| bezpieczenstwa to maszynista podejmuje decyzje czy pociag ma sie od
| razu zatrzymac. Jesli tak - pociag hamuje, jesli nie (np w tunelu,
| na moscie, estakadzie itp.) moze wlaczyc "pompowanie" tak, by dojechac
| i zatrzymac sie w bezpiecznym miejscu.
.........
To tylko twoja swobodna interpretacja.
Maszynista po zauważeniu (odczuciu) spadku ciśnienia w przewodzie głównym ma
obowiązek wdrożyć hamowanie nagłe.
Tak mówią obowiązujące przepisy. I słusznie.
Nie wyobrażam sobie aby ciągnąć wykolejone wagony podtrzymując ciśnienie w
przewodzie głównym.


Na wszystkich lokach, nowej generacji(do ktorych nalezy rowniez EU11),
 a takze na BR 103 jest takie urzadzonko, co sie nazywa NBUe-czyli
NotBremsUeberbrueckung ("zmostkowanie" hamulca bezpieczenstwa).
Stosuje sie na NBS, gdzie jest duza ilosc tuneli. W przypadkach pociagniecia
hamulca bezpieczenstwa w wagonie, maszynista, jezeli znajdzie sie w tunelu,
bezposrednio przed lub za nim (tablice hexametrowe w tym przypadku maja
na gorze i dole pomaranczowe paski), wciska na pulpicie przycisk NBUe
i .......
... nie, nie , "superturbosprezarka" sie nie wlacza, bowiem i tak by nie "wydolila",
ale idzie impuls elektyczny do wagonu i hamulec bezpieczenstwa jest
zmostkowany. Wniosek: na NBS moga jezdzic tylko wagony wyposazone
w elektropneumatyczny hamulec bezpieczenstwa tj, ICE, IR/IC/EC.
Przed jazda takim pociagiem wykonuje sie probe NBUe, polegajaca na
tym. ze kondi w ostatnim wagonie w szafie sterujacej ( ta z urzadzeniami
do klimy etc.) naciska przycisk "Notbremse-test". Bialy swiatlo "Notbremse"
musi sie zapalic, a pozniej zgasnac. W tym samym czasie w lokomotywie
pulsuje czerwone swiatelko "Notbremse" i buczy sygnal dzwiekowy.
Kondi z maszynista przez telefon potwierdzaja przebieg proby.
Taka probe wykonuje sie, jezeli pociag ma jechac odpowiednia linia
(zaznaczone jest w rozkladzie jazdy) i wszystkie wagony maja to urzadzonko.
Celem tego wszystkiego jest szybkie wyjechanie z tunelu np. w czasie pozaru,
zeby jednostki ratunkowe mialy lepsze dojscie do pociagu.
Jezeli nastepuje wykolejenie, to i tak zrywaja sie wszystkie przewody, takze
te elektryczne i zadne tam NBUe nie pomoga.

MM

Na wszystkich lokach, nowej generacji(do ktorych nalezy rowniez EU11),
 a takze na BR 103 jest takie urzadzonko, co sie nazywa NBUe-czyli
NotBremsUeberbrueckung ("zmostkowanie" hamulca bezpieczenstwa).


........
Dziękuje za wyjaśnienie.
Stosuje sie na NBS, gdzie jest duza ilosc tuneli. W przypadkach
pociagniecia
hamulca bezpieczenstwa w wagonie, maszynista, jezeli znajdzie sie w
tunelu,
bezposrednio przed lub za nim (tablice hexametrowe w tym przypadku maja
na gorze i dole pomaranczowe paski), wciska na pulpicie przycisk NBUe
i .......


........
To bardzo logiczne rozwiązanie gwarantujące bezpieczeństwo podróżujących w
przypadku wygłupu lub czynu nieświadomego i rwania hamulca bezpieczeństwa w
tak zlym miejscu jak tunel.
Rozumiem, że to działa tylko w tym przypadku i maszynista ma wiedzę, iż
przyczyną spadku cisnienia jest zerwany hamulec a nie pęknięcie przewodu
łączącego międzywagonowego lub nastąpiła inna przyczyna rozszczelnienia.
Jak wiesz, polskiej kolei daleko jeszcze do wdrożenia takich urzadzeń. A
nawet jeżeli już one będą to minie wiele czasu zanim dostosuje sie przepisy
do ich używania.
Wyobraź sobie, że w dobie powszechnej łączności satelitarnej, komórkowej,
przewodowej, bezprzewodowej, radiowej i jakiej tam jeszcze, w instrukcji
R-1, nadal funkcjonuje paragraf 46,  "Prowadzenie ruchu w czasie całkowitej
przerwy łączności".
Swego czasu wydano zakaz włączania i używania telefonów komórkowych podczas
pracy. Nie wspomnę o idiotycznym zakazie słuchania radia na lokomotywie (na
szczęście już to nie obowiązuje).
Nie tak dawno jak w sobotę kolega miał wypadek. Najechał na niestrzeżonym
przejeździe na ciągnik z przyczepą do opryskiwania pól. Bardzo szpetnie
uszkodzona EU07 - 416. Na szczęście żaden człowiek nie odniósł obrażeń.
A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że nie mógł wywołać przez RT żadnej
z sąsiednich stacji, Korsz ani Sątop Samulewa, ponieważ taki mamy sprzęt
łączności (brak zasięgu).
Ten maszynista nie posiada własnego telefonu, więc skorzystal z grzeczności
jednego z pasażerów i w ten sposób zawiadomil o wypadku dyspozytora
trakcji, a on  dyżurnych ruchu na stacjach. Dyżurni dopiero wtedy
przystapili do czynności przewidzianych w takich sytuacjach.
Co by było gdyby byli ranni i niezbędna jak najszybsza pomoc???
Przepraszam za odejście od tematu, ale szlak mnie trafił jak uslyszałem tę
relacje od przerażonego kolegi, któremu te prety od opryskiwacza powłazily
do kabiny jak macki śmierci.
Wiem, że grupę czyta coraz wiecej ludzi z wysokich kregów decyzyjnych kolei
i dlatego zapytam sie;
Dlaczego? Kolej posiadajaca doskonale rozwinietą siec telefoniczną wyposaża
w służbowe telefony komórkowe całą armię urzędasów pracujących 7-15, a nie
wydaje ich na lokomotywy lub na konkretny pociąg?
Po co w zakładzie kilka telefonów służbowych, jeżeli tylko jedna osoba z
administracji ma dyżur?
Ile jest na kolei słuzbowych telefonów komórkowych i ile za to trzeba
zapłacić?
Kiedy wreszcie wymieni sprzęt łącznośći pociągowej?
Jezeli nastepuje wykolejenie, to i tak zrywaja sie wszystkie przewody,
takze
te elektryczne i zadne tam NBUe nie pomoga.


To oczywiste.
Ja myślałem o jakimś niegroźnym wykolejeniu. Nie mam myśli
katastroficznych.
Pozdrawiam.
MM
madcap

Wyobraź sobie, że w dobie powszechnej łączności satelitarnej, komórkowej,
przewodowej, bezprzewodowej, radiowej i jakiej tam jeszcze, w instrukcji
R-1, nadal funkcjonuje paragraf 46,  "Prowadzenie ruchu w czasie całkowitej
przerwy łączności".


Bo taka przerwa może się zdarzyć, nawet w dobie łączności stelitarnej.
Lepiej dmuchać na zimne...

Swego czasu wydano zakaz włączania i używania telefonów komórkowych podczas
pracy.


Kierowcom nie wolno, a wy co, lepsi? :P

Dlaczego? Kolej posiadajaca doskonale rozwinietą siec telefoniczną wyposaża
w służbowe telefony komórkowe całą armię urzędasów pracujących 7-15, a nie
wydaje ich na lokomotywy lub na konkretny pociąg?
Po co w zakładzie kilka telefonów służbowych, jeżeli tylko jedna osoba z
administracji ma dyżur?
Ile jest na kolei słuzbowych telefonów komórkowych i ile za to trzeba
zapłacić?
Kiedy wreszcie wymieni sprzęt łącznośći pociągowej?


Dobre pytania. Tak przy okazji, co do sprawnosci sprzętu radiowego, to
jest tragedia (o czym miałem się okazję przekonać), aczkolwiek
zastanawiam sie czy w przypadku Twojego kolegi nie doszło do raczej
jakiegoś uszkodzenia w czasie wypadku po prostu (antena?). Czy coś
takiego teoretycznie mogło się zdarzyć? Co do komórek, to raczej nie
jest dobry pomysł - IMHO powinny być na lokach porządne radiostacje
(większy zasięg, łatwiejsza obsługa, możliwość zaprzęgnięcia innych
funkcji - typu "radiostop", no i za ich używanie nie trzeba nikomu płacić).

Tomasz Domanski

Jak wiesz, polskiej kolei daleko jeszcze do wdrożenia takich urzadzeń. A
nawet jeżeli już one będą to minie wiele czasu zanim dostosuje sie przepisy
do ich używania.


Powinno byc odwrotnie: stanowienie prawa i przepisow wymusza rozwiazania
techniczne.

Wyobraź sobie, że w dobie powszechnej łączności satelitarnej, komórkowej,
przewodowej, bezprzewodowej, radiowej i jakiej tam jeszcze, w instrukcji
R-1, nadal funkcjonuje paragraf 46,  "Prowadzenie ruchu w czasie całkowitej
przerwy łączności".


Wyobraz sobie, ze na DB tez jest na ten temat w przepisach ruchu.
Jeszcze raz: zadne rozwiazania techniczne nie moga zastepowac
przepisow.

Swego czasu wydano zakaz włączania i używania telefonów komórkowych podczas
pracy. Nie wspomnę o idiotycznym zakazie słuchania radia na lokomotywie (na
szczęście już to nie obowiązuje).


Na DB wydano z jakis rok temu zarzadzenie, ze na loku podczas pracy nie wolno
uzytkowac zadnych urzadzen przesylajacych obrazy i dzwiek.
Maszynisci przynosili sobie laptopy z GPS, male telewizorki, radia etc.

Nie tak dawno jak w sobotę kolega miał wypadek. Najechał na niestrzeżonym
przejeździe na ciągnik z przyczepą do opryskiwania pól. Bardzo szpetnie
uszkodzona EU07 - 416. Na szczęście żaden człowiek nie odniósł obrażeń.
A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że nie mógł wywołać przez RT żadnej
z sąsiednich stacji, Korsz ani Sątop Samulewa, ponieważ taki mamy sprzęt
łączności (brak zasięgu).
Ten maszynista nie posiada własnego telefonu, więc skorzystal z grzeczności
jednego z pasażerów i w ten sposób zawiadomil o wypadku dyspozytora
trakcji, a on  dyżurnych ruchu na stacjach. Dyżurni dopiero wtedy
przystapili do czynności przewidzianych w takich sytuacjach
Co by było gdyby byli ranni i niezbędna jak najszybsza pomoc???
Przepraszam za odejście od tematu, ale szlak mnie trafił jak uslyszałem tę
relacje od przerażonego kolegi, któremu te prety od opryskiwacza powłazily
do kabiny jak macki śmierci.
Wiem, że grupę czyta coraz wiecej ludzi z wysokich kregów decyzyjnych kolei
i dlatego zapytam sie;
Dlaczego? Kolej posiadajaca doskonale rozwinietą siec telefoniczną wyposaża
w służbowe telefony komórkowe całą armię urzędasów pracujących 7-15, a nie
wydaje ich na lokomotywy lub na konkretny pociąg?
Po co w zakładzie kilka telefonów służbowych, jeżeli tylko jedna osoba z
administracji ma dyżur?
Ile jest na kolei słuzbowych telefonów komórkowych i ile za to trzeba
zapłacić?
Kiedy wreszcie wymieni sprzęt łącznośći pociągowej?


W Niemczech zdarzaja sie linie, na ktorych tez nie ma lacznosci
np. Backnang - Crailsheim, wazna linia laczaca Stuttgart z Norymberga.
Na linii Singen -Bazylea, wzdluz granicy szwajcarskiej wszyscy jezdzacy tam maszynisci
pobieraja sluzbowe komorki.
W Niemczech od paru lat rozpoznano ten problem i zamiast budowac nowe maszty
dla lacznosci pociagowej, rozdaje sie maszynistom na sluzbe komorki.
Ale generalnie lacznosc kolejowa musi byc niezalezna od lacznosci cywilnej, szczegolnie
nalezacej do prywatnych firm. Nie wiem jak bedzie z GPS-r, ale na pewno pozostanie
to w rekach panstwa lub zarzadcy kolei.

MM

Bo taka przerwa może się zdarzyć, nawet w dobie łączności stelitarnej.
Lepiej dmuchać na zimne...


.....
Myślę, że to akurat nam nie grozi.
W ostateczności są jeszcze gołębie.
| Swego czasu wydano zakaz włączania i używania telefonów komórkowych
podczas
| pracy.

Kierowcom nie wolno, a wy co, lepsi? :P


.......
Bez komentarza. Zdaje się, że w Europie to jakoś działa (mówi o
maszynistach).
zastanawiam sie czy w przypadku Twojego kolegi nie doszło do raczej
jakiegoś uszkodzenia w czasie wypadku po prostu (antena?). Czy coś
takiego teoretycznie mogło się zdarzyć?


.......
Mogło, ale sie nie zdarzylo. RT oraz całe oprzyrządowanie zewnętrzne bylo
sprawne.
 Co do komórek, to raczej nie
jest dobry pomysł -


.......
Ja nie mówie "zamiast", tylko "obok". Chociażby na takie sytuacje jak
wezwanie natychmiastowej pomocy w przypadku najróżniejszych zajść i
wydarzeń na szlakach, których gama  w strasznym tempie rozszerza się..
(Wypadki, kradzierze, kamienie na torach i wyrzucane na tabor, różne
przedmioty zwisajace z wiaduktów). Niebawem pociagi a napewno lokomotywy
trzeba będzie zaopatrzyć w potężne zgarniacze oraz kraty ochronne na okna
aby bezpiecznie dojechać do celu.
 IMHO powinny być na lokach porządne radiostacje
(większy zasięg, łatwiejsza obsługa, możliwość zaprzęgnięcia innych
funkcji - typu "radiostop", no i za ich używanie nie trzeba nikomu


płacić).
........
Też tak myślę. Ale to marzenia.
Pozdrawiam
MM

Patryk Czarnik

Wyobraź sobie, że w dobie powszechnej łączności satelitarnej, komórkowej,
przewodowej, bezprzewodowej, radiowej i jakiej tam jeszcze, w instrukcji
R-1, nadal funkcjonuje paragraf 46,  "Prowadzenie ruchu w czasie całkowitej
przerwy łączności".


I uważasz, że to źle? A ja uważam że to bardzo dobrze. Zresztą sam
zaraz podajesz przykład, że z łącznością może być nie najlepiej:

Nie tak dawno jak w sobotę kolega miał wypadek. Najechał na niestrzeżonym
przejeździe na ciągnik z przyczepą do opryskiwania pól. Bardzo szpetnie
uszkodzona EU07 - 416. Na szczęście żaden człowiek nie odniósł obrażeń.
A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że nie mógł wywołać przez RT żadnej
z sąsiednich stacji, Korsz ani Sątop Samulewa, ponieważ taki mamy sprzęt
łączności (brak zasięgu).


--
Patryk Czarnik

http://rainbow.mimuw.edu.pl/~pc176468/

MM

I uważasz, że to źle?


.....
Tak uważam. To anachronizm. Rozumiem, że muszą być opracowane instrukcje na
wypadek "nadzwyczajny", który może sie zdarzyć. Myślę, że takie procedury
powinny znajdować się w oddzielnych instrukcjach odczytywanych w danej
sytuacji. Ponadto problem ten doskonale rozwiązuje się przy jeździe na
widoczność.
A ja uważam że to bardzo dobrze.


....
Poznaj paragraf  46 instrukcji R-1, dowiedz się czego konkretnie dotyczy -
wtedy pogadamy.
Tam dowiesz się, że chodzi o brak łączności między posterunkami ruchu.
Zresztą sam
zaraz podajesz przykład, że z łącznością może być nie najlepiej:


.....
Ta łączność to zupełnie inna sprawa .
Przerwa w łączności dotyczy posterunków ruchu, nie łączności pociągowej..
Według R-1, to własnie RT jest ostateczną deską ratunku aby ja podtrzymać.
Natomiast w innych wytycznych tej instrukcji dowiadujemy sie , że RT to
tylko dodatek do "gwizdka i chorągiewki".
Wszelkie działania manewrowe oraz pociągowe na podstawie tylko informacji
RT są nieuprawnione.
Zawsze oprócz RT, musi zaistnieć sygnał zgodny z E-1.
Pozdrawiam.
MM
MM

I uważasz, że to źle?


.....
Tak uważam. To anachronizm. Rozumiem, że muszą być opracowane instrukcje na
wypadek "nadzwyczajny", który może sie zdarzyć. Myślę, że takie procedury
powinny znajdować się w oddzielnych instrukcjach odczytywanych w danej
sytuacji. Ponadto problem ten doskonale rozwiązuje przy jeździe na
widoczność.
A ja uważam że to bardzo dobrze.


....
Poznaj paragraf  46 instrukcji R-1, dowiedz się czego konkretnie dotyczy -
wtedy pogadamy.
Tam dowiesz się, że chodzi o brak łączności między posterunkami ruchu.
Zresztą sam
zaraz podajesz przykład, że z łącznością może być nie najlepiej:


.....
Ta łączność to zupełnie inna sprawa .
Przerwa w łączności dotyczy posterunków ruchu, nie łączności pociągowej..
Według R-1, to własnie RT jest ostateczną deską ratunku aby ja podtrzymać.
Natomiast w innych wytycznych tej instrukcji dowiadujemy sie , że RT to
tylko dodatek do "gwizdka i chorągiewki".
Wszelkie działania manewrowe oraz pociągowe na podstawie tylko informacji
RT są nieuprawnione.
Zawsze oprócz RT, musi zaistnieć sygnał zgodny z E-1.
Pozdrawiam.
MM
RK

| Bo taka przerwa może się zdarzyć, nawet w dobie łączności
stelitarnej.
| Lepiej dmuchać na zimne...
.....
Myślę, że to akurat nam nie grozi.


Wyobraź sobie, że bardzo o to łatwo. Wystarczyła pożądniejsza burza  i
kilka zwalonych drzew. Nie wszędzie są kable. Drzewo zerwało linie
napowietrzne i zero łączności. Radiotelefonu nie mozna było użyć bo te
na stacjach są zasilane z sieci 220V a po burzy prądu nie było.

W ostateczności są jeszcze gołębie.


Już wyobrażam sobie rozdział w R1: Prowadzenie ruchu przy użyciu gołębi
:-P

| Swego czasu wydano zakaz włączania i używania telefonów
komórkowych
podczas pracy.


Nic mi nie wiadomo o takim zakazie. Kto i gdzie wydał taki zakaz?

RK

MM

Wyobraź sobie, że bardzo o to łatwo. Wystarczyła pożądniejsza burza  i
kilka zwalonych drzew. Nie wszędzie są kable. Drzewo zerwało linie
napowietrzne i zero łączności. Radiotelefonu nie mozna było użyć bo te
na stacjach są zasilane z sieci 220V a po burzy prądu nie było.


.........
Zgadzam się z Tobą.
Nie chodzi mi o celowość istnienia tego przepisu, a o zawarte tam
postanowienia nie idące z duchem czasu i nie uwzględniające nowoczesnych
rozwiązań technicznych. Jak pisałem we wcześniejszych post, moim zdaniem na
każdej stacji oraz na pociągu (lokomotywie lub u kierownika poć.) powinien
znajdować sie sprawny telefon komórkowy pozwalajacy nawiazać łączność w
takich nadzwyczajnych warunkach. Nie słyszałem o przewróconych masztach
telefonii komórkowej, wobec tego można by ten sposób komunikowania się,
przyjąć za właściwy i gwarantujący bezpieczeństwo ruchu pociągów.
Odnosząc sie do podanego przez Ciebie opisu hipotetycznych szkód powstałych
na skutek sił natury, to szybciej stoją pociągi na skutek zerwanej sieci
czy zwalonych drzew, nim powstanie cisza w eterze. Nie mówię tu o eterze
kolejowym, który jest często niewydolny bez takich kataklizmów.
Bywałem w sytuacjach, w których niemożliwe było nawiązanie łączności z
najbliższym posterunkiem ruchu i zgłoszenie defektu lokomotywy przez
kolejowy RT (telefonów przenośnych już się nie stosuje - jak wiesz, ale
sieć do ich używania nadal się utrzymuje). Jedynym wyjściem było użycie
własnej komórki i kontakt z dyspozytorem trakcji, który dopiero informował
drogą telefoniczną dyżurnego o zaistniałej sytuacji.
Twierdzę, że w tych kwestiach powinno się coś zmienić. Nie są to duże
koszty.Wystarczy chcieć poznać problem.
Ale odnoszę wrażenie, że problem ten nie jest dostrzegany przez kolejowy
beton biurokratyczny.
| Swego czasu wydano zakaz włączania i używania telefonów
komórkowych
| podczas pracy.


..........
Zarządzenie to wydane było przez niegdysiejszy Zarząd Trakcji i dotyczyło
pracy na lokomotywach. Nadal obowiazuje i nikt tego nie przestrzega.
Jest martwe jak martwe były komórki kory mózgowej tego, który to obmyślił.
Pozdrawiam
MM

RK

Zgadzam się z Tobą.
Nie chodzi mi o celowość istnienia tego przepisu, a o zawarte tam
postanowienia nie idące z duchem czasu i nie uwzględniające
nowoczesnych
rozwiązań technicznych. Jak pisałem we wcześniejszych post, moim
zdaniem na
każdej stacji oraz na pociągu (lokomotywie lub u kierownika poć.)
powinien
znajdować sie sprawny telefon komórkowy pozwalajacy nawiazać łączność
w
takich nadzwyczajnych warunkach.


Koszty jednak byłyby bardzo duże i co ze stacjami (najbliżej mnie
Jastrzębna, aby złapać zasięg trzeba iść na peron) gdzie nie ma zasięgu
żadnej sieci?

Nie słyszałem o przewróconych masztach
telefonii komórkowej, wobec tego można by ten sposób komunikowania
się,
przyjąć za właściwy i gwarantujący bezpieczeństwo ruchu pociągów.


A ja słyszałem a raczej czytałem na pl.misc.telefonia.gsm. W jakiejś
wiosce maszt Plusa został przewrócony przez miejscową ludność przeciwną
tej budowli.

Odnosząc sie do podanego przez Ciebie opisu hipotetycznych szkód
powstałych
na skutek sił natury,


To nie są szkody hipotetyczne tylko prawdziwe. Taka sytuacja miała
miejsce w zeszłym roku między Dąbrową a Jastrzębną. Chyba także między
Szczepkami a Lasem Suwalskim ale tego nie jestem pewien.

Bywałem w sytuacjach, w których niemożliwe było nawiązanie łączności z
najbliższym posterunkiem ruchu i zgłoszenie defektu lokomotywy przez
kolejowy RT. Jedynym wyjściem było użycie
własnej komórki i kontakt z dyspozytorem trakcji, który dopiero
informował
drogą telefoniczną dyżurnego o zaistniałej sytuacji.


Akurat miałem taki przypadek. Zdefektowała lokomotywa od osobowego.
Maszynista, mimo tego że była dobra słyszalność przez RTF nie zgłosił mi
tego tylko przez komórkę zadzwonił do swego dyspozytora. Ponieważ minął
czas przyjazdu pociagu, wołam maszynistę i pytam co się dzieje? A ten,
że stoi i że już sam wezwał pomoc. Wiesz, że w przypadku awarii
lokomotywy na szlaku są pewne procedury, których trzeba się trzymać.
Między innymi wszystkie rozmowy muszą być odnotowane w dzienniku
telefonicznym. Gdyby zaistniał potem wypadek* wszystko byłoby sprawdzane
minuta po minucie. Maszynista olał procedury a ja miałem kłopot. U mnie
nie było żadnych zapisów poza zgłoszeniem awarii. Innych nie było sensu
robić bo wszyscy byli już powiadomieni. Potem musiałem tłumaczyć się
przed IZRK. Awaria lokomotywy a ja tylko przyjąłem zgłoszenie. Uważam,
że akurat w tym przypadku maszynista postąpił co najmniej nierozsądnie.

| | Swego czasu wydano zakaz włączania i używania telefonów
| komórkowych podczas pracy.


Hmm. Myślę, że to zarządzenie może nie jest takie głupie. Ktoś pewnie
przewidział sytuacje jakie się zdarzają na niektórych liniach. Tych
gdzie przeważnie jeżdżą lokomotywy spalinowe a w okolicy jest dużo
rolników. No ale takie sytuacje zdarzały się także gdy nie było komórek
więc zakaz problemu nie rozwiąże.

*kilkanaście (kilkadziesiąt) lat temu między Dąbrową a Kamienną
zdefektowała lokomotywa. Maszynista wezwał pomoc. Została wysłana druga
a tamten nikogo nie powiadamiając ruszył. Efekt, 1 trup i 3 ciężko
rannych.

Pozdrawiam
RK

madcap

| rozwiązań technicznych. Jak pisałem we wcześniejszych post, moim
zdaniem na
| każdej stacji oraz na pociągu (lokomotywie lub u kierownika poć.)
powinien
| znajdować sie sprawny telefon komórkowy pozwalajacy nawiazać łączność
w
| takich nadzwyczajnych warunkach.

Koszty jednak byłyby bardzo duże i co ze stacjami (najbliżej mnie
Jastrzębna, aby złapać zasięg trzeba iść na peron) gdzie nie ma zasięgu
żadnej sieci?


Ba, stacje jak stacje, ale co na szlaku? Na trasie Tczew - Bydgoszcz,
jest kilka "dziur", gdzie zasięgu nowoczesnym telefonem GSM (bez
antenki) nie złapiesz. Nawet o CMK pisano, że są z tym problemy...

| Nie słyszałem o przewróconych masztach
| telefonii komórkowej, wobec tego można by ten sposób komunikowania
się,
| przyjąć za właściwy i gwarantujący bezpieczeństwo ruchu pociągów.

A ja słyszałem a raczej czytałem na pl.misc.telefonia.gsm. W jakiejś
wiosce maszt Plusa został przewrócony przez miejscową ludność przeciwną
tej budowli.


Zdarzały się uszkodzenia z powodu warunków atmosferycznych.

Grzegorz Piotrowski

| Koszty jednak byłyby bardzo duże i co ze stacjami (najbliżej mnie
| Jastrzębna, aby złapać zasięg trzeba iść na peron) gdzie nie ma zasięgu
| żadnej sieci?

Ba, stacje jak stacje, ale co na szlaku? Na trasie Tczew - Bydgoszcz,
jest kilka "dziur", gdzie zasięgu nowoczesnym telefonem GSM (bez
antenki) nie złapiesz. Nawet o CMK pisano, że są z tym problemy...


Ale na CMK to sie systematycznie poprawia, w Psarach (lub w prmieniu 2km) sa
bts'y wsyzstkich trzech sieci. Plus ma swoj maszt jakies 200metrow od torow,
ale to nowka sprzed kilku tygodni. A ktos tu pisal, ze nikt nie bedzie
stawial bts'a na odludziu ;)

Pozdrowienia
Grzesiek

madcap

| Koszty jednak byłyby bardzo duże i co ze stacjami (najbliżej mnie
| Jastrzębna, aby złapać zasięg trzeba iść na peron) gdzie nie ma zasięgu
| żadnej sieci?

| Ba, stacje jak stacje, ale co na szlaku? Na trasie Tczew - Bydgoszcz,
| jest kilka "dziur", gdzie zasięgu nowoczesnym telefonem GSM (bez
| antenki) nie złapiesz. Nawet o CMK pisano, że są z tym problemy...

Ale na CMK to sie systematycznie poprawia, w Psarach (lub w prmieniu 2km) sa
bts'y wsyzstkich trzech sieci. Plus ma swoj maszt jakies 200metrow od torow,
ale to nowka sprzed kilku tygodni. A ktos tu pisal, ze nikt nie bedzie
stawial bts'a na odludziu ;)


Zdaje się, że ja :-) Widocznie przestało to być takie odludzie, skoro
stawiają ;-)

Straz pozarna o bezpieczenstwie ruchu kolejowego
Hamulce kompozytowe a bezpieczeństwo w pociągach
Hamulec ED a tabor krajowy....
timing subscribe especially for PLASER
Zagłówki dla maszynistów
Rogow
Eaaos - ma ktoś zdjęcie?
  • cheat do ice tower
  • http glimmerati
  • dane;do;faktury
  • kable przewody atesty
  • ableton live 4
  • a501 czy oplaca sie kupowac ten telefon
  • program do nagrywania dzwieku
  • gf gf
  • real american music video
  • Katalog tematów z for internetowych !! Strona Główna